Nie porównuj list funkcji. Porównaj, jak narzędzie zachowuje się przy zmianie terminu, braku zasięgu na budowie i pytaniu klienta „na jakim etapie jesteśmy”.
Wypisz trzy sytuacje z ostatniego miesiąca, które kosztowały Was czas: przestawiony montaż, zgubione zdjęcia odbioru, klient bez informacji. Program dla firmy instalacyjnej oceniaj po tym, czy te trzy sytuacje wyglądałyby inaczej.
Sprawdź, czy realizacja dzieli się na etapy z własnym statusem i odpowiedzialnością. Bez tego zostaje lista zadań, która nic nie mówi o postępie montażu.
Zdjęcia i uwagi powinny być częścią etapu. Jeśli trafiają do osobnej galerii albo na dysk, po pół roku nikt ich nie znajdzie.
Zapytaj, jak wygląda potwierdzenie etapu przez klienta. Mail z załącznikiem to nie odbiór, bo nie zostaje w historii realizacji.
W kotłowni i na dachu zasięg bywa słaby. Sprawdź, czy monter zapisze postęp lokalnie, a dane dogonią biuro po powrocie połączenia.
Właściciel, koordynator i ekipa potrzebują różnego widoku. Jeden wspólny dostęp do wszystkiego kończy się przypadkowymi zmianami.
Zapytaj, ile trwa uruchomienie pierwszego projektu i czy wyeksportujesz swoje dane, gdy zmienisz zdanie.
Pierwszą realizację powinniście poprowadzić w nowym narzędziu w ciągu kilku dni. Jeśli start wymaga tygodni konfiguracji, narzędzie prawdopodobnie nie jest zrobione pod montaże.
Ogólne narzędzie da się ustawić pod montaże, ale ten proces trzeba zaprojektować i utrzymać samemu. Program branżowy ma etapy, dokumentację i odbiory z pudełka.
Poproś o przejście Waszej realizacji, nie przykładowej. Najwięcej widać na zmianie terminu i na odbiorze etapu.
Tak, jeśli pozwala poprowadzić prawdziwy projekt od początku do odbioru. Wtedy sprawdzacie proces, a nie tylko wygląd ekranów.
Warto, żeby w ocenie brał udział koordynator i jeden monter. Narzędzie, którego ekipa nie otworzy w terenie, nie zmieni niczego w biurze.